niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 1


Rozdział 1

Gdy tylko budzik zadzwonił o godzinie 7.00 Poszłam umyć się i ubrać. Poł godziny później jadłam już śniadanie wsłuchana w piosenkę,, Back in Black" AC/DC. Mimo że nie wyglądałam na taką byłam wielką fanką rocku. Wsłuchana w solówkę Angusa Younga, którą słuchałam na mp4 wyszłam z domu kierując się w stron znienawidzonej szkoły. Miałam tylko nadzieje, że ten dzień minie szybko. Gdy tylko weszłam na teren szkoły poczułam się jakby ktoś zamknął mnie w klatce na 7 godzin lekcyjnych. Tuż przy samym wejściu zobaczyłam moją jedyną i najlepszą przyjaciółkę Gemmę. Była to blondynka niższa ode mnie o głowę, ale nie wzrost się liczy tylko to, co ma się w sercu, a tylko ona wiedziała, co tak naprawdę czuje. Podchodząc do niej uśmiech zagościł na mej twarzy. Podbiegłam do niej i uścisnęłam jak miałam to w zwyczaju.

- Hej Emma nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę. Miało cię nie być w szkole.-Odparłam z uśmiechem

-Wiem, ale plany moich rodziców się zmieniły i jadę do domku letniskowego w piątek. Znów będę się nudziła. Nie wiem, po co oni chcą jeździć tam, co tydzień. Rozumiem, że jest lato, ale to już lekka przesada-odparła z przekąsem. Rozmawiając tak już pewną chwilę doszłyśmy do naszych szafek.

-Znów będę musiała tak siedzieć i zabawiać młodsze rodzeństwo. Co innego gdybyś ty ze mną pojechała?....Ej to jest myśl pojedź ze mną!-Krzyknęła z nadzieją w głosie

-Nie jestem pewna czy to dobry pomysł. Co na to twoi rodzice? Nie będę się wpraszać na chama.-Odpowiedziałam, choć w myślach obmyślałam, co byśmy tam robiły.

-Nimi się nie przejmuj. O Boże! Tak się cieszę, że ze mną jedziesz.-Mówiła i śmiała się na przemian.

-Ale, co z pracą wiesz, że nie poradzę sobie gdyby mnie wyrzucili. Wtedy to już kompletna załamka-zrobiło mi się smutno, bo naprawdę chciałam jechać. Oderwałabym się, chociaż na chwile od tej szarej rzeczywistości.

-To.........to.....To weź zadzwoń teraz i spytaj się czy nie dałby ci wolnego w weekend.-Mówiła z przejęciem.

-Ok...Ok tylko się tak nie drzyj, bo usłyszy nas cała szkoła.

Wyjęłam telefon nie będąc pewna czy na pewno tego chce. Spojrzałam na Emme, a ta patrzyła na mnie tak, że nie było już odwrotu. Pośpiesznie wybrałam numer szefa i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Po trzech sygnałach, gdy miałam już się rozłączać z telefonu wydobył się niski głos pana Whita.

-Dzień dobry. Tu Anabella, przepraszam, że przeszkadzam, ale mam do pana pewną sprawę-odparłam spięta, bo wiedziałam, że mój szef jest zwykle w złym humorze-Chodzi o to czy nie mogłabym wziąć wolnego na ten weekend. Bardzo mi na tym zależy, więc dzwonię-przerwałam.

-Mmmmm......No dobrze, ale tylko na ten weekend. Wiesz, że jest koniec miesiąca i mamy teraz dużo pracy.

-Tak. Oczywiście, w poniedziałek będę punktualnie o czwartej. Dziękuje i jeszcze raz przepraszam, że przeszkadzam.-Odparłam, nie wiedziałam, że pójdzie tak łatwo.

Przez całą tą rozmowę moja przyjaciółka stała tuż obok mnie i wpatrywała się we mnie, co zaczynało mnie irytować.

-No i co? Pozwolił ci, bo jak nie to ja sobie z nim pogadam.-Zaczęła wymachiwać ręką

-Spokojnie Gemmo-specjalnie wypowiedziałam jej imię w całości, bo wiedziałam, że nie lubi, gdy się tak do nie mówi.

-Oj odwal się. Przecież wiesz, że nie lubię swojego imienia

-Ej mała nie smutaj mi tu, bo zaraz zrezygnuje z urlopu i pojedziesz sama-w tej same chwili byłam już przytulona do Em.

Dopiero teraz zobaczyłyśmy, że korytarze spustoszały i biegiem rzuciliśmy się w stronę klasy historycznej, w której był już nauczyciel. Dostałyśmy spóźnienia, ale nawet one nie zepsuły nam humoru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz