Rozdział 1
Gdy tylko budzik zadzwonił o godzinie 7.00 Poszłam umyć się
i ubrać. Poł godziny później jadłam już śniadanie wsłuchana w piosenkę,, Back
in Black" AC/DC. Mimo że nie wyglądałam na taką byłam wielką fanką rocku.
Wsłuchana w solówkę Angusa Younga, którą słuchałam na mp4 wyszłam z domu
kierując się w stron znienawidzonej szkoły. Miałam tylko nadzieje, że ten dzień
minie szybko. Gdy tylko weszłam na teren szkoły poczułam się jakby ktoś zamknął
mnie w klatce na 7 godzin lekcyjnych. Tuż przy samym wejściu zobaczyłam moją
jedyną i najlepszą przyjaciółkę Gemmę. Była to blondynka niższa ode mnie o
głowę, ale nie wzrost się liczy tylko to, co ma się w sercu, a tylko ona
wiedziała, co tak naprawdę czuje. Podchodząc do niej uśmiech zagościł na mej
twarzy. Podbiegłam do niej i uścisnęłam jak miałam to w zwyczaju.
- Hej Emma nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę.
Miało cię nie być w szkole.-Odparłam z uśmiechem
-Wiem, ale plany moich rodziców się zmieniły i jadę do domku
letniskowego w piątek. Znów będę się nudziła. Nie wiem, po co oni chcą jeździć
tam, co tydzień. Rozumiem, że jest lato, ale to już lekka przesada-odparła z
przekąsem. Rozmawiając tak już pewną chwilę doszłyśmy do naszych szafek.
-Znów będę musiała tak siedzieć i zabawiać młodsze rodzeństwo.
Co innego gdybyś ty ze mną pojechała?....Ej to jest myśl pojedź ze
mną!-Krzyknęła z nadzieją w głosie
-Nie jestem pewna czy to dobry pomysł. Co na to twoi
rodzice? Nie będę się wpraszać na chama.-Odpowiedziałam, choć w myślach
obmyślałam, co byśmy tam robiły.
-Nimi się nie przejmuj. O Boże! Tak się cieszę, że ze mną
jedziesz.-Mówiła i śmiała się na przemian.
-Ale, co z pracą wiesz, że nie poradzę sobie gdyby mnie
wyrzucili. Wtedy to już kompletna załamka-zrobiło mi się smutno, bo naprawdę
chciałam jechać. Oderwałabym się, chociaż na chwile od tej szarej
rzeczywistości.
-To.........to.....To weź zadzwoń teraz i spytaj się czy nie
dałby ci wolnego w weekend.-Mówiła z przejęciem.
-Ok...Ok tylko się tak nie drzyj, bo usłyszy nas cała
szkoła.
Wyjęłam telefon nie będąc pewna czy na pewno tego chce.
Spojrzałam na Emme, a ta patrzyła na mnie tak, że nie było już odwrotu.
Pośpiesznie wybrałam numer szefa i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Po trzech
sygnałach, gdy miałam już się rozłączać z telefonu wydobył się niski głos pana
Whita.
-Dzień dobry. Tu Anabella, przepraszam, że przeszkadzam, ale
mam do pana pewną sprawę-odparłam spięta, bo wiedziałam, że mój szef jest
zwykle w złym humorze-Chodzi o to czy nie mogłabym wziąć wolnego na ten
weekend. Bardzo mi na tym zależy, więc dzwonię-przerwałam.
-Mmmmm......No dobrze, ale tylko na ten weekend. Wiesz, że
jest koniec miesiąca i mamy teraz dużo pracy.
-Tak. Oczywiście, w poniedziałek będę punktualnie o
czwartej. Dziękuje i jeszcze raz przepraszam, że przeszkadzam.-Odparłam, nie
wiedziałam, że pójdzie tak łatwo.
Przez całą tą rozmowę moja przyjaciółka stała tuż obok mnie
i wpatrywała się we mnie, co zaczynało mnie irytować.
-No i co? Pozwolił ci, bo jak nie to ja sobie z nim
pogadam.-Zaczęła wymachiwać ręką
-Spokojnie Gemmo-specjalnie wypowiedziałam jej imię w
całości, bo wiedziałam, że nie lubi, gdy się tak do nie mówi.
-Oj odwal się. Przecież wiesz, że nie lubię swojego imienia
-Ej mała nie smutaj mi tu, bo zaraz zrezygnuje z urlopu i
pojedziesz sama-w tej same chwili byłam już przytulona do Em.
Dopiero teraz zobaczyłyśmy, że korytarze spustoszały i
biegiem rzuciliśmy się w stronę klasy historycznej, w której był już
nauczyciel. Dostałyśmy spóźnienia, ale nawet one nie zepsuły nam humoru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz